The city that survived its own death

  W sobotę obchodziliśmy 71. Rocznicę wybuchu powstania warszawskiego. 1.08.1944r. Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, co się wtedy stało. A może właśnie trzeba? Niby ostatnio jest moda na patriotyzm, szczególnie wśród młodych ludzi, a jednak świadomość historii własnego kraju czy miasta, nie jest wystarczająca. Na szczęście ona stale rośnie. W ostatnich latach liczba ludzi, którzy zaczęli utożsamiać się choćby z historią powstania warszawskiego jest coraz większa. Widać to po tłumach, które gromadzą się na ulicach pierwszego sierpnia o 17:00. To cieszy. Mnie, dlatego, że historia naszego kraju jest dla mnie rzeczą naprawdę ważną. Powstańców, bo widzą to co się dzieje i czują, że pamięć  o nich nie zginie, będzie pielęgnowana.

Co roku 1 sierpnia to dla mnie data szczególna. Ze względu na tę właśnie rocznicę, cały dzień jest dla mnie wyjątkowy. Jako, że od urodzenia mieszkam w Warszawie, zawsze biorę udział w uroczystościach organizowanych na terenie całego miasta. Wyjątkową chwilą jest oczywiście „godzina W”. Równo o 17:00 na minutę całe miasto staje w miejscu. Przy dźwięku syreny każdy myślami jest z powstańcami, którzy oddali życie za naszą wolność. W zeszłym roku, właśnie o tej szczególnej godzinie miałem łzy w oczach. Nie mam pojęcia dlaczego, tym bardziej, że naprawdę bardzo rzadko zdarzają mi się takie sytuacje. Przez długi czas po powrocie do domu, zastanawiałem się co spowodowało we mnie takie uczucia. Do dzisiaj nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.

Nie wiem czy z ręką na sercu mogę nazwać się patriotą, ale na pewno czuję się przywiązany do naszego kraju. W ogóle co oznacza patriotyzm? Kwestia interpretacji. W zależności od czasów, w jakich żyjemy, to słowo definiować można na różne sposoby. Na pewno współczesny patriotyzm różni się od tego z czasów wojny, czy jeszcze wcześniejszych. Dzisiaj już nie trzeba poświęcać życia za kraj, a mimo to są ludzie, których bez wątpienia można nazwać patriotami.

W oczach tzw. telewizji publicznej jestem faszystą, a nie patriotą. Chodzę na Marsz Niepodległości (tak, byłem kilka razy i jeszcze żyję!), wywieszam flagę podczas ważnych dla Polski świąt, uczestniczę w licznych uroczystościach i staram się poznawać historię naszego kraju. Nie jestem lewakiem. Ani nacjonalistą. Nie wiem jak określić moje poglądy polityczne – w każdym razie dbam o dobre imię Polski i nie trawię ludzi, którzy na nią plują, a szczególnie tych, którzy robią to bezpodstawnie.

Denerwują mnie dyskusje na temat słuszności samej decyzji o powstaniu. Denerwuje mnie to, że wywołują ją osoby, które siedzą w wygodnym fotelu przed komputerem, żyjąc w wolnym kraju i zarabiający często niemałe pieniądze. Nigdy chyba nie zrozumiem sensu tej dyskusji. Nikt z nas nie wie, jak czuli się ludzie, żyjący wtedy w Polsce. Co czuli, kiedy cały czas byli szykanowani i poniżani. Jasne, zginęło wiele osób, bardzo dużo cywilów. Ale powstańcy, którzy przeżyli wojnę, jednogłośnie mówią, że liczyli się z tym, że mogą nie przeżyć, jednak chcieli chociaż na chwilę poczuć się wolni.

Możemy się zgadzać z decyzją o powstaniu, albo nie. Możemy uważać ją za słuszną, albo za nieodpowiedzialną. Ale pamięć o poległych należy się niezależnie od poglądów. Cieszy coraz większa świadomość Polaków. Cieszy coraz większe zaangażowanie w obchody różnych wydarzeń. Wszystko to idzie w dobrym kierunku, musimy to cały czas pielęgnować. Tradycja i historia jest bardzo ważną rzeczą, a historia naszego kraju jest naprawdę niesamowita. Zachęcam do sięgania do książek historycznych, nie są takie straszne, jak je wszyscy opisują. W podręcznikach szkolnych jest zaledwie namiastka naszej pięknej historii, dlatego warto pogłębiać swoją wiedzę w na ten temat.

CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM!

Reklamy

4 thoughts on “The city that survived its own death

  1. Pięknie to opisałeś. Nie jestem rodowitą Warszawianką, mieszkam tu od kilkunastu miesięcy, ale nie przeszkadza mi to w dostrzeganiu piękna tego miasta. No i przede wszystkim historii, która się tu rozgrywała. 1 sierpnia o godzinie 17:00 przeżywałam ten moment z ciarkami na całym ciele. To jest niesamowite jak w danej chwili ludzie bez względu na wszystko idą i oddają hołd powstańcom za ich poświęcenie. To jest piękne, że tyle młodych osób dalej pielęgnuje tę historię, że mimo upływu lat ona nie zginie. Patriotyzm dzisiaj ma inny wymiar to prawda, i on nadal istnieje.

    Lubię to

    1. Co mogę więcej napisać? Widzę, że się zgadzamy.
      Poruszyłaś też ważny aspekt, mianowicie stosunek przyjezdnych do obchodów rocznicy powstania. Jeszcze kilka lat temu zdarzały się osoby, które w momencie, gdy zaczynały wyć syreny, nic sobie z tego nie robiły. Samochody na obcych rejestracjach jechały dalej, piesi szli dalej przed siebie. Denerwowało mnie to strasznie. W tym roku, jak i w poprzednim, nie widziałem, ani nie słyszałem o żadnym takim przypadku. To cieszy. Tak jak pielęgnowanie pamięci o naszej pięknej i bogatej historii.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s